Temat miesiąca

Maj

MAJOWE ŚWIĘTA



 

Międzynarodowe Święto Pracy, Dzień Flagi i Święto Konstytucji
3 Maja – początek miesiąca upływa nam pod znakiem trzech świątecznych dni.

 

 

1 maja to międzynarodowe święto klasy robotniczej, obchodzone od 1890 r. Zostało ustanowione, aby upamiętnić strajk robotników w Chicago 1 maja 1886 roku, domagających się wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy.
W PRL-u było to jedno z ważniejszych świąt państwowych, w całym kraju odbywały się pochody, udział w nich był właściwie obowiązkowy. Po roku 1989 nadal tego dnia swoje manifestacje organizują partie lewicowe.
Natomiast Kościół 1 maja czci św. Józefa - patrona robotników. W ten dzień podkreśla się szczególną rolę pracy w życiu i rozwoju każdego człowieka. Jest to jedno z najnowszych świąt w Kościele katolickim. Zostało ustanowione 24 kwietnia 1956 roku przez papieża Piusa XII.

Dzień Flagi, przypadający 2 maja, jest bardzo młodym świętem. Został ustanowiony przez Sejm RP 20 lutego 2004 roku ustawą o zmianie ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej. Wprowadzenie do kalendarza świąt Dnia Flagi RP ma na celu propagowanie wiedzy o symbolach narodowych, ich historii, zasadach używania godła, flagi i hymnu narodowego przez obywateli i instytucje publiczne.
W Polsce Ludowej właśnie tego dnia trzeba było zdjąć flagę, wywieszoną z okazji 1 maja. Miało to zapobiec eksponowaniu flagi 3 maja, czyli w dzień święta pierwszej polskiej konstytucji. Święto to nie było uznawane w czasach PRL-u.
Polska flaga państwowa, według obowiązującej normy, to prostokąt o proporcjach boków 5:8 podzielony na dwa poziome pasy - biały górny i czerwony u dołu. Dopuszczalne jest wieszanie flagi narodowej pionowo. W tym wypadku barwa biała powinna znajdować się po lewej stronie.
Oficjalnie, po raz pierwszy, kolory biały i czerwony uznane zostały za barwy narodowe Uchwałą Sejmu z 7 lutego 1831 roku. 2 maja jest świętem państwowym, ale nie jest dniem ustawowo wolnym od pracy.
Oprócz Polaków, święto flagi obchodzą również Amerykanie, Finowie, Szwedzi, Ukraińcy, Rosjanie, Estończycy czy Chińczycy.


I wreszcie święto Konstytucji 3 maja. Konstytucja została ustanowiona ustawą rządową przyjętą tego dnia przez Sejm Czteroletni w 1791 roku. Przyjmuje się, że Konstytucja 3 maja była pierwszą w Europie i drugą na świecie (po konstytucji amerykańskiej z 1787 r.) nowoczesną, spisaną konstytucją.
Ustanowiona przez stronnictwo patriotyczne jako rezultat kompromisu ze stronnictwem królewskim, dążyła do naprawy stosunków wewnętrznych w Rzeczpospolitej po I rozbiorze w 1772 r., likwidowała wady systemu politycznego Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Wprowadziła polityczne zrównanie mieszczan i szlachty oraz stawiała chłopów pod ochroną państwa, zniosła liberum veto, ustanawiała demokratyczną monarchię konstytucyjną, ustalając podstawy ustroju nowożytnego w Polsce.
Po raz pierwszy święto Konstytucji 3 maja ustanowiono 5 maja 1791 roku. Po odzyskaniu niepodległości ten dzień był świętem od 29 kwietnia 1919 roku. Po II wojnie światowej władze od 1946 roku zakazały obchodzenia tego święta. Zmienił to rok 1990, kiedy to Sejm przywrócił je 6 kwietnia.
Dzień 3 Maja jest dla nas nie tylko świętem Konstytucji z 1791 roku, ale także Matki Bożej - Królowej Polski. To jej opiece i władaniu poświęcił przed laty król nasz Jan Kazimierz Polskę i Polaków, składając śluby w katedrze lwowskiej w czasie najazdu szwedzkiego.

 

Kwiecień

 

Dnia 2 kwietnia 2005 roku o godzinie 21.37 Pan życia i śmierci powołał do siebie Papieża Jana Pawła II, dziś Sługę Bożego, który ponad 26 lat pełnił posługę Pasterza Kościoła Chrystusowego. W rocznicę jego błogosławionej śmierci z potrzeby serca kierujemy słowo do wszystkich wiernych Kościoła katolickiego w naszej Ojczyźnie. Pragniemy zachęcić do modlitewnej refleksji nad kilkoma sprawami związanymi z tym wydarzeniem.

1. Testament. Jan Paweł II napisał w swoim Testamencie: "Nie pozostawiam po sobie własności" (6 III 1979). To prawda. Pozostawił jednak bezcenny skarb – świadectwo żarliwego umiłowania Jezusa Chrystusa, oddania się Mu do dyspozycji i konsekwentnego podjęcia służby Kościołowi i człowiekowi. Każdemu człowiekowi, niezależnie od koloru skóry, rasy, pochodzenia i religii. Jego żywa świadomość polskich korzeni nie przeszkadzała mu docierać do wszystkich narodów i głosić w sposób przekonywający uniwersalne orędzie miłości i pokoju zapisane w Ewangelii. Wiedział, że "znajduje się całkowicie w Bożych Rękach" (5 III 1982), dlatego promieniował rozwagą, spokojem, odwagą i nadzieją. Wiedział, komu zaufał, i na jakiej skale człowiek powinien budować swoją egzystencję.
Możemy i powinniśmy odczytywać żywy Testament Jana Pawła II w świetle naszego osobistego doświadczenia, w świetle naszych zwycięstw i porażek, naszych lęków i nadziei, by wszystko odnosić do naszego Stwórcy i Pana.

2. Pamięć. Chrześcijaństwo jest religią pamięci. Historia każdego z nas wpisana jest w historię zbawienia. Wspominamy wielkie dzieła, jakich Bóg dokonał dla człowieka, zwłaszcza przez przyjście na świat Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, przez Jego śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie. Tę prawdę przeżywamy w sposób najbardziej intensywny, gdy uczestniczymy w Eucharystii, będącej uobecnieniem dzieła zbawienia, które jest ponadczasowe. Wspólnota Kościoła utrwala również pamięć o tym, czego Bóg dokonuje w sercach ludzi na przestrzeni wieków. Czego w naszym pokoleniu dokonał za przyczyną Jana Pawła II, który prowadził łódź Kościoła po wzburzonym morzu współczesnego świata. Zachowanie pamięci o tym wielkim świadku Ewangelii jest naszym przywilejem i obowiązkiem, gdyż on swoim świętym życiem i nauczaniem tworzył nam "środowisko", w którym mogła się umacniać nasza wiara, budzić nasza nadzieja i ożywiać nasza miłość. Pamięć o zmarłym Ojcu Świętym powinna nas prowadzić do przejrzystego życia zgodnego z Ewangelią, do wychodzenia poza krąg naszych prywatnych spraw i do troski o drugiego człowieka, zwłaszcza bezbronnego, słabego, ubogiego, potrzebującego naszej solidarności.

3. Wdzięczność. Wdzięczność jest pamięcią serca. Dzięki wieloletniej posłudze Jana Pawła II każdy z nas został w jakiś sposób obdarowany i ubogacony. Nie sposób dokonać tu jakiegokolwiek podsumowania, opisu czy statystyki. To wszystko pozostanie wielką tajemnicą działania Boga, który posłużył się osobowością, charyzmatem i wiarą tego, którego nazywaliśmy Piotrem naszych czasów.
Jesteśmy winni wdzięczność samemu Bogu za ten dar. Poczucie głębokiej wdzięczności pozwoli nam zachować dobro, jakie stało się naszym udziałem w okresie pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II. Ono też może nam przywracać równowagę ducha i umacniać wytrwałość pośród wszystkich trudnych spraw naszego życia osobistego i społecznego. Przed pokusą zniechęcenia i rezygnacji powinna nas właśnie chronić wdzięczna pamięć.

4. Dziedzictwo. Jan Paweł II zostawił nam ogromne dziedzictwo. Pozostawił pewien wzór duszpasterskiej wrażliwości i troski o człowieka. Dał przykład otwartej postawy wobec wielkich problemów współczesnego świata. Nie uciekał przed nimi, ale stawiał im czoło z ewangeliczną odwagą. Nie potępiał nigdy człowieka słabego, błądzącego, inaczej myślącego, dorastającego z trudem do wymogów Ewangelii. Nie ofiarowywał też taniej pociechy. Stawiał wysokie wymagania w zakresie wiary i moralności chrześcijańskiej, przekonując jednocześnie niezliczonych słuchaczy, że stać ich na więcej, gdyż obdarzeni są godnością dzieci Bożych. Być może, dlatego słuchali go z przejęciem młodzi, przed którymi kreślił ideał życia, dla którego warto wszystko poświęcić.
Odrębną kartę dziedzictwa Jana Pawła II stanowi zapisane słowo jego niezliczonych przemówień, homilii, katechez, encyklik, adhortacji i listów apostolskich. Trzeba do nich sięgać. Trzeba powracać do skarbca jego myśli, intuicji, refleksji, rozważań i modlitw, by odnajdywać w nich prawdę o Bogu i o człowieku, a jednocześnie światło i pomoc na drogach naszego życia.

5. Wyzwanie. Każde pokolenie staje wobec nowych wyzwań. Przez wiele lat przemierzaliśmy wspólnie drogę z Janem Pawłem II. Uczyliśmy się jego stylu, słuchaliśmy jego słów i wskazań. Teraz, od roku, kroczymy bez niego, choć jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że towarzyszy nam nadal, na inny sposób. Na nowym etapie drogi Kościoła naszym przewodnikiem jest wierny współpracownik Jana Pawła II: Ojciec Święty Benedykt XVI. Przygotowujemy się, by go przyjąć godnie i z miłością na naszej ojczystej ziemi.
Ubogaceni świętością i mądrością Sługi Bożego Jana Pawła II, powinniśmy wychodzić naprzeciw wyzwaniom, jakie przed nami stają w życiu osobistym i rodzinnym, ale także we wspólnocie Kościoła i we wspólnocie narodu. Powinniśmy uczyć się mozolnie, nawet na błędach, jak korzystać z daru wolności, niewątpliwie związanego z pontyfikatem Papieża, który przybył do Rzymu "z dalekiego kraju". Z naszego kraju.
Rok temu, w dniach śmierci i pogrzebu Jana Pawła II, odżyło w nas poczucie solidarności i więzi, mimo wszystkich różnic i spraw dzielących nas na co dzień, zwłaszcza w sferze życia społecznego i politycznego. Trzeba powracać do tego doświadczenia, by nie trwonić pokładów dobra, które przecież jest w nas, ale nie zawsze dochodzi do głosu.
Dojrzała troska każdego z nas o dobro wspólne i o dobro każdego człowieka będzie najlepszą formą odczytania testamentu Jana Pawła II, utrwalenia o nim pamięci, okazania Bogu wdzięczności za ten dar i podjęcia dziedzictwa, jakie nam zostawił, oraz udzielenia naszej odpowiedzi na wyzwania, jakie przed nami stają.


Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi
zgromadzeni na 335. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski
w Warszawie

 

Marzec

 

TRIDUUM PASCHALNE

 


Wkrótce przeżyjemy Triduum Paschalne – Pamiątkę Męki, Śmierci
i Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Na ten święty czas życzę głębokiej refleksji nad faktem, że Chrystus podjął swoją Mękę za każdego z nas bez wyjątku i że każdy osobiście został odkupiony mocą Jego Krwi.

Życzę też pełnego doświadczenia radości owego jedynego w historii wydarzenia – Poranka Zmartwychwstania. Przede wszystkim zaś życzę niezłomnej wiary, że my kiedyś również zmartwychwstaniemy.

                                       Dyrektor Niepublicznego Gimnazjum

 

 

Luty

 

CIERPIENIE

 

„Cierpienie jest częścią doczesnego doświadczenia człowieka, który musi nauczyć się je akceptować
i przezwyciężać.”

                 (Z listu apostolskiego Jana Pawła II „Salvifici doloris”)

11 lutego obchodzimy Światowy Dzień chorego. Został on ustanowiony przez papieża Jana Pawła II w dniu 13 maja 1992 roku, w 75. rocznicę objawień fatimskich i w 11. rocznicę zamachu na jego życie.
 

Ustanawiając Światowy Dzień Chorego, Ojciec Święty napisał: „Ma on być dla wszystkich wierzących owocnym czasem modlitwy, współuczestnictwa i ofiary cierpienia dla dobra Kościoła oraz skierowanym do wszystkich wezwaniem, aby rozpoznali w chorym bracie Święte Oblicze Chrystusa, który przez cierpienie, śmierć i zmartwychwstanie dokonał dzieła zbawienia ludzkości”.

Światowy Dzień Chorego jest zaproszeniem, aby pochylić się nad człowiekiem cierpiącym, który nie jest jakimś chorobowym przypadkiem, ale osobą, przeżywającą bolesne doświadczenie w wielu wymiarach istnienia. Jest zaproszeniem do refleksji nad sensem cierpienia i własną postawą wobec chorych i cierpiących, nad gotowością spieszenia im z pomocą.

Pytanie o sens cierpienia jest wielkim pytaniem o naszą nadzieję. Pewnie dlatego jesteśmy tacy nieśmiali wobec cierpiących ludzi: nie wiemy za bardzo jak się zachować, trudno nam się zdecydować, aby wyjść na spotkanie; nie potrafimy sami z siebie pocieszyć, nadawać sensu i kierunku ludzkim zmaganiom. Cierpienie jest dla człowieka rodzajem życiowej próby, której trudno jest sprostać
o własnych siłach. Dlatego tak bardzo potrzebny jest drugi człowiek, który wesprze, przyniesie słowo otuchy, a czasem nawet materialną pomoc, dzięki której ulży w cierpieniu, skróci je. Bo w sytuacji cierpienia, nie wystarczy jedynie odpowiednia terapia, ale potrzebne jest ludzkie ciepło. Z pewnością nie tylko lekarze i pielęgniarki powinni być Dobrymi Samarytanami. Każdy człowiek jest osobiście powołany do świadczenia miłości w cierpieniu, do przyjmowania postawy Miłosiernego Samarytanina.

Czy Ty spełniasz to życiowe powołanie?

 

Styczeń

„TEMPUS FUGIT” - REFLEKSJE NA NOWY ROK

Czas przemija tak bardzo szybko, a my wciąż z niedowierzaniem spoglądamy za siebie, by przekonać się, że jego nieubłagany upływ staje się rzeczywistością. I oto skończył się kolejny rok naszego życia - rok, w którym na pewno wiele się działo, w którym dokonywaliśmy tysięcy dużych i małych wyborów, w którym przybliżaliśmy się z każdą minutą do Tego, który nas stworzył.

Czy znaleźliśmy się w punkcie wyjścia, czy wręcz przeciwnie - postąpiliśmy choć parę kroków na ścieżce naszych dni? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. I jakakolwiek będzie odpowiedź, musimy uświadomić sobie, że właśnie dziś,
w tym momencie, otrzymujemy cenny dar - czas, który przybiera postać nowego roku kalendarzowego. Stoimy na progu drzwi, które są jednocześnie wyjściem i wejściem, a więc przejściem do następnego etapu. Powinniśmy sobie zdać sprawę z tego, że to wszystko, co było naszym udziałem przez ostatnich dwanaście miesięcy, jest tym, za co odpowiadamy, pod czym mamy się teraz podpisać. To na zawsze pozostaje w naszej "kartotece" i jest świadectwem naszego życia i postępowania.
 

A teraz otrzymujemy nowy początek, przyszłość, która nie przybiera jeszcze konkretnych kształtów, ale staje się już naszym udziałem. I na tej drodze znów nie jesteśmy sami, bo kroczy z nami od wieków Ten, który dla nas przyszedł na świat. Jest On Słowem, które było "na początku" - Słowem, które rozproszyło mroki śmierci. Nasz krok w nieznane jest więc już odtąd zawsze oświetlony Jego blaskiem, bo Bóg
w Swym miłosierdziu zechciał, by Ono stało się naszym Przewodnikiem.

U progu Nowego Roku stajemy z pustymi naczyniami, niczym ci, którzy wyruszają na poszukiwanie skarbów. Podczas tej podróży owe naczynia mamy wypełnić, a nawet więcej - mamy sami stać się tymi naczyniami, by przez nie mogła przelewać się łaska, by stały się użytecznymi narzędziami w rękach Pana.

Stoimy teraz przed "rozległymi polami", które przy naszym staraniu i współpracy z Duchem Świętym, staną się szumiącymi połaciami zbóż. Słońce Opatrzności będzie je ogrzewać, wiatr dobroci tulić do snu, deszcz błogosławieństw napoi spragnione kłosy, a wejrzenie miłości nie pozwoli żadnemu z nich się złamać.

Początek to źródło, które wytryskuje na życie wieczne. To źródło, które orzeźwia każdą znużoną duszę i daje pokrzepienie tak nam jak i naszym bliźnim - współuczestnikom drogi. To co oferuje nam Stwórca kiedy stoimy przy bramie Nowego Roku, staje się kolejny już raz spełnioną obietnicą nadziei, która nigdy nie zawodzi. To ona bowiem jest klejnotem w koronie człowieczego życia, jest kwiatem na dnie serca, którego wonią i pięknością mamy przyozdabiać całe nasze istnienie. Nadzieją jest Słowo, bo w Nim dokonało się wypełnienie wszystkich Bożych obietnic. Bóg dając Swego Jednorodzonego Syna, przygarnął ludzkość do Siebie. Spojrzał z troską na Swą winnicę, nie pozostawił bez opieki Swej owczarni. Pozostawił nam jednak wolną decyzję przyjęcia Światłości, taką samą, jaką mamy przez całe życie oraz na początku tego roku. Ta wolność w wyborze ma zrodzić zasługę odpowiedzialnego i świadomego przyjęcia Zbawiciela, który chce zebrać obfity plon w tych sercach, które z ufnością otworzą się na Jego przyjście. Tak jak u progu zbawczego planu Bóg położył - niczym ziarno - Słowo, tak teraz na progu najbliższych miesięcy przypomina nam o tym najważniejszym w dziejach ludzkości wydarzeniu.

Pamiętajmy jednak, że każde ziarno istnieje po to, aby wydać plon, cudownie pomnażany Bożym wejrzeniem. Nasze życie powinno "oddychać" wypełnionymi obietnicami, które stają się - na wzór spełnionej Obietnicy - fundamentami i zarodkami wszelkich dzieł. Im wszystkim powinna przyświecać świadomość, że to Ojciec Niebieski pierwszy ofiarował Słowo, rozpoczął dzieło wzrostu ludzkości, tchnął w nas życie wypełniając przestrzeń czasem, który odtąd odmierza sekundy do spotkania z Nim w wiecznej szczęśliwości. Ten, który powołał Wszechświat do istnienia i nam niegodnym użyczył obficie Swych łask, byśmy szli pewnie do przodu. Ten, który jest Początkiem i nam daje na nowo początek, w którym mamy zapytać jednocześnie o dotychczasowy owoc każdego słowa i każdego czynu, jak i o przyszły plon, o który już dziś musimy zabiegać, pielęgnując w sobie dary łaski, które posłużyć nam mają do pożytecznej pracy.

Owoc Bożego Słowa jest rzeczywistością spełnioną i spełniającą się każdego dnia, Bóg bowiem dotrzymuje obietnicy naszego Zbawienia. A jak wyglądają nasze obietnice i jak dokonało się ich spełnienie? Możemy to stwierdzić patrząc wstecz i podsumowując rok, który minął bezpowrotnie. W tej chwili pytań o owoce naszego życia i przyjęcie Woli Bożej, stańmy wobec siebie w prawdzie, stańmy w prawdzie wobec tej codzienności, która oddaliła się już do przeszłości i tej, która dopiero nadejdzie.

W tych wszystkich chwilach odnajdźmy ich niesamowitość i niepowtarzalność, bo wszystkie są darami Bożej miłości oraz dobroci. Każdy nowy dzień to wspaniała szansa na czynienie dobra i na pielęgnowanie naszej roli tak, by zakwitły na niej najpiękniejsze kwiaty, będące zapowiedzią owoców zbieranych tu i w wieczności.

Siostra klaryska kapucynka z Przasnysza

(Źródło: http://www.franciszkanie.pl/news.php?id=4369)

 

Grudzień

CZAS DOBREGO CZUWANIA

Słowo adwent pochodzi od łacińskiego "adventus" i oznacza przyjście.
Dla starożytnych rzymian słowo to oznaczało oficjalny przyjazd cezara. Dla chrześcijan oznacza  radosny czas przygotowania na przyjście Pana, a więc przygotowanie do Bożego  Narodzenia, gdy wspomina się pierwsze przyjście Syna Bożego na ziemię i oznacza radosne oczekiwanie na ponowne Jego przyjścia na ziemię. 
Ks. Janusz St. Pasierb tak pięknie pisał o Adwencie:
Adwent to świt...
Adwent to mała izba w domu cieśli, gdzie zjawił się...archanioł, którego imię Gabriel - znaczy: Zwiastujący człowieka.
Adwent to nasze życie...
Adwent to nasza śmierć.
Adwent to nasze zmartwychwstanie.
Adwent to ostateczne przyjście Chrystusa.
Adwent to czas. Czas dopełniania się i zbliżania, czas  wzrostu i rozwoju, czas oczekiwania
i tęsknoty, czas przychodzenia Tego, który jest zawsze... czas ufności i radości
.

To także czas czuwania. Słowa czuwać, czuwajcie, czujność bardzo często pojawiają się w okresie Adwentu. Co to znaczy Czuwam? Pięknie i dogłębnie mówił o tym Ojciec św. Jan Paweł II podczas spotkania z młodzieżą na Jasnej Górze (1983) podczas Apelu Jasnogórskiego:

Co to znaczy: "Czuwam"? To znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawić, przezwyciężając je
w sobie /.../ Czuwam - to znaczy dalej: dostrzegam drugiego, nie zamykam się w sobie,
 w ciasnym podwórku własnych interesów czy też nawet własnych osądów. Czuwam - to znaczy: miłość bliźniego - to znaczy: podstawowa międzyludzka solidarność /.../

Niechaj słowa naszego Patrona sprawią, że nasze tegoroczne adwentowe oczekiwanie na Boże Narodzenie będzie czasem autentycznie dobrego czuwania.

 

Listopad

 

NIE TRAĆ CZASU

 

 

 

„Popatrz, jak prędko mija czas,
Życie twe też przeminie wraz.
Życie, to jedno, które Bóg ci dał.
Troski, kłopoty skończą się,
Powiedz, szczęśliwy będziesz ty?
Powiedz, czy ty Jezusa znasz?
Pomyśl, On szczęście wieczne ma.
Pomyśl, jak spędzasz życia czas.
Pomyśl, gdy życie skończy bieg,
Przejdziesz na tamten drugi brzeg.
Powiedz, szczęśliwy będziesz tam?

 


Listopad…

Jeszcze wszystko mieni się tysiącem cudownych, jesiennych kolorów. „Płoną, góry, płoną lasy w przedwieczornej mgle…”. Płoną rubinami, czerwienią, złotem… Ale opadające liście, usychająca powoli trawa, opustoszałe pola, z których wszystko już zebrano, jakoś niezwykle dobitnie przypominają nam, że wszystko przemija…
Przyroda zamiera, by obudzić się na wiosnę…
I to właśnie w listopadzie dane jest nam przeżywać w szczególny sposób pamięć o tych, którzy poprzedzili nas w drodze do wieczności. Podobnie jak z przyrodą dzieje się z naszym życiem, podlegamy różnym procesom i przemianom. Z dnia na dzień zbliżamy się ku śmierci, czyli nieuniknionej konieczności odejścia z tego świata.

Czas przemija i nie da się go ani zatrzymać, ani cofnąć…
Przypomina się w tym momencie zegar, na który często patrzył nasz Patron, kiedy jeszcze mieszkał w Wadowicach. Zegar, który i dziś jeszcze możemy oglądać. Zegar- przestroga, przypomnienie, ale i jakaś pełna radosnej nadziei obietnica: „CZAS UCIEKA, WIECZNOŚĆ CZEKA.”
Zapyta ktoś może: czy to wszystko ma sens, skoro nasze życie przemija i kiedyś się skończy? Tak to prawda, że życie ludzkie przemija, ale pamiętajmy, że nasze życie się nie kończy, ono się tylko zmienia i „gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki, znajdziemy w niebie przygotowane wieczne mieszkanie.”
Czy potrzeba innego zapewnienia?

Czas płynie bardzo szybko, od nas samych zależy, w jaki sposób go wykorzystamy.

Czas jest cennym darem od Boga, dlatego powinniśmy go jak najlepiej wykorzystać.

Co to znaczy dobrze wykorzystać czas?

To przede wszystkim żyć pełnią życia. Nie marnować chwil. Nie pozwolić, by przeciekały nam przez palce w jałowy, bezsensowny sposób.
Jeden z czołowych polskich filozofów, Tadeusz Kotarbiński, podał kiedyś swego rodzaju receptę na to, by właśnie nie marnować danego nam czasu:

„Lub robić coś. . . Kochaj kogoś. . . Nie bądź gałganem. . . Żyj poważnie!”

 Czy to trudne? Niektórym wyda się, że tak. Nie zawsze chce się nam być aktywnym. Często ulegamy lenistwu, bylejakości… Nie zawsze dostrzegamy brata, który potrzebuje naszej miłości, wsparcia, życzliwego słowa…

Żyjemy w trudnych czasach. Wszyscy gdzieś biegną, gonią nie licząc upływającego czasu. Często dobra materialne przysłaniają nam to, co naprawdę ważne i wartościowe.

Na myśl przychodzi znane powiedzenie: „Szczęśliwi czasu nie liczą”. Powstaje w tym momencie pytanie: jak postrzegam szczęście, co czyni mnie szczęśliwym w życiu?. Odpowiedź na to pytanie będzie zróżnicowana, ponieważ szczęście może być różnie postrzegane i rozumiane. Dla jednych szczęściem są pieniądze, sława, zaszczytne pozycje i stanowiska, dla drugich zaś szczęście to pomoc bliźniemu, troska o innych w myśl Ośmiu Błogosławieństw, które Jezus nam zostawił jako cenną wskazówkę, jak mamy żyć i postępować.

Ludzie, którzy pojmują szczęście w kategoriach materialnych nie muszą „liczyć czasu”, gdyż są tak zabiegani i zajęci swoim życiem, że nie mają chwili na zatrzymanie się i zastanowienie nad sensem życia. Zapominają wtedy o swym przemijaniu. Nie stać ich na chwilę refleksji:

Coraz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,  
Wokoło lecą szmaty zapalone;  
Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny,  
Czy to co twoje, ma być zatracone?

Czy popiół tylko zostanie i zamęt,  
Co idzie w przepaść z burzą - czy zostanie  
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,  
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?!

(C. K. Norwid)

Te pytania winien postawić sobie każdy z nas, gdyż wszyscy podlegamy przemijaniu i konieczności odejścia z tego świata. Każdy z nas na ziemi jest tylko przechodniem…
 

 

Październik

 

OBROŃCA GODNOŚCI CZŁOWIEKA

 

VII Dzień Papieski, który decyzją Konferencji Episkopatu Polski odbędzie się
14 października 2007r., przebiegać będzie pod hasłem „Jan Paweł II - Obrońca godności człowieka”. Niechaj przygotują nas do obchodów tego dnia obszerne fragmenty listu kardynałów, arcybiskupów i biskupów polskich, wystosowanego na tę uroczystość.


 


„Przed kolejną rocznicą wyboru Jana Pawła II na Stolicę Piotrową przypominamy sobie Jego wzór  - Jego postawę służby. Mycie nóg
i całowanie ich podczas Mszy świętej Wieczerzy Pańskiej było
Jego stałą papieską praktyką. A Jego stosunek do chorych, niepełnosprawnych, ludzi pokrzywdzonych – któż z nas o tym nie pamięta? Może zaskoczy nas tegoroczny plakat Dnia Papieskiego:
Jan Paweł II rozmawia w więziennej celi, z ogromnym szacunkiem dla ludzkiej godności człowieka, z tym, który chciał go zabić. Kardynał Stanisław Dziwisz w swej książce pt. „Świadectwo” napisał, że niedoszły zabójca nie prosił o przebaczenie, ale miał tylko jedno pytanie do Papieża: „Dlaczego Ty żyjesz?” (s. 129). Nawet takie postawy ludzkie, choćby najbardziej trudne do zrozumienia, nie zwalniają nas z troski
o ludzką godność każdego człowieka – nawet tego, który nas skrzywdził. W takim kontekście Jan Paweł II – jawi się jako obrońca godności człowieka. Żyjemy w czasach opanowanych przez ducha konkurencji; sumienie nie zawsze kontroluje komercyjny charakter mediów; emocje nieraz paraliżują sposób widzenia przeciwnika politycznego. Co więcej, dostrzegamy nawet brak opanowania i ewangelicznego ducha w postawach uczniów Chrystusa! Skomplikowane ludzkie reakcje nie mogą jednak naruszać godności człowieka. Moc miłości i trzeźwe myślenie pomogą nam w zmaganiu o godność człowieka, społeczeństwa i narodu,
 a także o godność rodziny ludzkiej.
Tegoroczne hasło Dnia Papieskiego przypomina nam determinację,
z jaką Jan Paweł II bronił godności każdego człowieka. Program tej obrony nakreślił już w swej pierwszej encyklice o Jezusie Chrystusie Odkupicielu człowieka. Godność człowieka, zagrożoną przez materializm praktyczny i cywilizację śmierci,  ukazywał  w swoim nauczaniu i całą swoją postawą. Bronił życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych upominał się o godność każdego człowieka i narodów najbardziej zagrożonych.”
 

A my? Czy szanujemy ludzką godność? Czy potrafimy jej bronić, gdy zachodzi taka konieczność?
 


Wrzesień:

CHRYSTUS NA WAS LICZY



„Chłopcy i dziewczęta, którzy mnie słuchacie, waszym zadaniem jest głoszenie - poprzez własne świadectwo i przykład - nowego życia. (...) Bądźcie ludźmi, w których bije serce nowe. Serce wolne i szlachetne, wrażliwe na trwałe wartości, takie jak uczciwość, czystość, ofiarność
i wierność; serce pełne synowskiej wdzięczności wobec Ojca, i po bratersku otwarte na potrzeby braci. A jeśli ktoś z was usłyszy głos Chrystusa, który wzywa do złożenia pełnego daru z siebie w posłudze kapłańskiej lub w życiu zakonnym, niechaj nie odrzuca możliwości tak wzniosłego, choć wymagającego wyboru.
Droga młodzieży, Chrystus na was liczy! Przyjmijcie Jego wezwanie, odpowiedzialnie podejmijcie przypadające wam zadanie. Uczyńcie to natychmiast. Nie odkładajcie na jutro tego, co możecie uczynić dziś. Nauczcie się odmieniać w czasie teraźniejszym czasowniki nadające treść waszemu zaangażowaniu, bo tylko w ten sposób można poważnie uczestniczyć w budowaniu lepszej przyszłości. Istnieją tysiące rzeczy, które możecie uczynić - jako jednostki i jako grupy - dla przybliżenia waszym środowiskom ideału współżycia godnego członków jednej rodziny Bożej. Nie lekceważcie tego rodzaju gestów, nawet najdrobniejszych. Starajcie się przede wszystkim przygotować do życia w rodzinie. Ona jest kolebką przyszłości. Trzeba zapewnić jej ciepło miłości, aby życie, które w niej rozkwitnie, mogło się spokojnie rozwijać. Nie jest łatwo kochać. Wymaga to dojrzałości uczuć, samozaparcia, autokontroli, gotowości do wyrzeczeń i ofiar. Miłości trzeba się uczyć. Ta nauka trwa bardzo długo, wymaga lat. Waszych młodych lat. W Liście, który niegdyś do was skierowałem, jest napisane: „Wejść na drogę powołania małżeńskiego - to znaczy uczyć się miłości małżeńskiej z dnia na dzień, z roku na rok". Tylko ta miłość, która wzrasta na gruncie opanowania siebie samego jest w stanie stawić czoło wszystkim niewiadomym przyszłego życia. Nie trwońcie tych cennych lat ulegając złudnym pokusom konsumizmu. Mentalność konsumpcyjna może skazić także miłość i w rezultacie prowadzić do tego, że w drugiej osobie widzi się tylko przedmiot własnego egoizmu, owej subtelnej trucizny, która uśmierca miłość. Nie mylcie przedwczesnych doświadczeń uczuciowych z radością pełnego oddania w kontekście miłości, która umie podjąć bez zastrzeżeń odpowiedzialność za dobro drugiej osoby.”

 

                                                                                                                                            Jan Paweł II